
SKŁADNIKI :

250g makaronu “penne rigate”,
duży bakłażan,
duża czerwona papryka,
30g masła,
5 – 6 świeżych średnich liści szałwii,
sól,
pieprz,
parmezan do posypania.
WYKONANIE :
Makaron wstawiamy do gotowania w solonej wodzie i gotujemy al dente.
Paprykę obieramy ze skórki (niekoniecznie, ja ściągam zawsze, bez skórki papryka utrzymuje większą jędrność). Bakłażan także obieramy ze skórki i kroimy warzywa w dużą kostkę.



Warzywa solimy, gotujemy w 1/2 szklanki wody, aż do całkowitego wyparowania wody i do miękkości warzyw.

Masło rozpuszczamy na patelni i smażymy na nim drobno pokrojoną szałwię przez około 1-2min, po czym dodajemy makaron i mieszamy wszystko razem.

Na końcu dodajemy ugotowane warzywa, chwilę gotujemy razem, często mieszamy i podajemy posypane parmezanem.

* w miejsce świeżej szałwii można użyć suszonej, ale należy dodawać ją ostrożnie (duża ilość spowoduję, że danie stanie się gorzkie).







lubie tu zagladac, bo zawsze znajduje fajne przepisy i piekne zdjecia:)
mniam makaron, to co lubię
Mmm
… Ale pysznie wygląda! A to drugie zdjęcie… brak słów
.
Makarony w każdej postaci są smaczne.. a te Twoje zdjęcia, jak zwykle poezja… fajny pomysł z makaronem w szklance
jesteś skarbnicą pomysłów Elu!
Na pewno jest to smaczne, aromatyczne i jak ślicznie wygląda!
Piękne zdjęcia! No i przepis rewelacyjny!
jak zwykle świetne zdjęcia !!!
marzę zeby moje zdjecia tez tak kiedyś wyglądały.
Baklazan i makaron to jedne z moich ulubiionych połączeń
gdzie byłas jak cię nie było?
może przygotujesz coś z ciecierzycy z małym opóźnieniem, bo wierzę, ze masz mnóstwo ciekawych dań za zaoferowania
Nie trzeba jeść,by się nasycić……. pięknem obrazków.
Nazwa dania jak poezja,fotki jak z baśni.
Cuda jak zawsze
Kusi mnie ten sos szałwiowy!:))
Jak zwykle,jestem pod wrazeniem przepieknych zdjec
i przepis tez interesujacy jest z takim sosem ……
Oj Notme, i jak tu się nie zaślinić?
Notme, no to sie narobiło, właśnie zgłodniałam, a dopiero co po śniadaniu jestem;) Cudowne!!!! Danie oczywiście i no i Twoja fotorelacja
Uwielbiam Twoje zdjęcia:) Pozdrawiam serdecznie:)
ale trafiłaś na mój smak, bo właśnie od jakiegoś czasu chodzi za mną taki makaron
Jak zwykle pełen profesjonalizm. Pozostało mi tylko podziwiać
a kiedy zobacze kaczke po florencku czy pieczen rzymska hehe;)
Jakie boskie zdjęcia!!!!
Poezja smaku, uwielbiam makaron z bakłażanem!
Zaskoczyłaś mnie obieraniem papryki, nigdy tego nie robiłam(nie licząc obierania pieczonej). Nie wpadłabym na to
Iis, Aga i Olalala
to pyszne szybkie danie.
Kinia a gdzie tam skarbnicą,
dziękuję za miłe słowa.
:*
Ganja ja uwielbiam to danie,
szałwia odgrywa główną role w tym daniu.
Witam Kuba!
Dziękuję za miły komentarz,
zapraszam w odwiedziny częściej. 
Blue Megi
Emma moje też nie od razu tak wyglądały…
Połączenie bakłażana i makaronu to połączenie delikatne.
Aga ostatnio z czasem różnie u mnie bywa, ale na “qchnię” zawszę go znajdę.
Marzena dziękuję
Ola to niech kusi, aż spróbujesz,
jak lubisz szałwię to danie jest dla Ciebie.
Gosia dla tych co lubią szałwię danie po prostu pyszne!
Casiapaw
Atinko dziękuję Ci ślicznie za te miłe słowa.
:*
Miętówka bardzo się cieszę, że danie przypadło Ci do gustu.
Nina i Pinkcake
Panq dobre pytanie…
Vespertinee ja obieram paprykę zawsze, jest to dość hmm denerwująca czasem czynność, ale papryka po obraniu jest lekkostrawna i jędrniejsza. Obieram także gdy dodaje na pizze, wtedy również zachowuje większą jędrność i nie pozostaje z niej sama skórka…
Pozdrawiam serdecznie!
Jak zwykle pięknie i smaczne podane, Notme.
Aż miło spojrzeć.
Pozdrawiam.
Jak mogłam przegapić Twój nowy wpis?? No nie mam pojęcia, ale jestem, dotarłam i oczy mi się świecą , bo to co widzę to uczta dla podniebienia i dla mych ócz

Piękne kolory a danie tak pyszne, że ja się normalnie oblizuję aż na brodzie.
Cudo Elu, cudo!
A cóż Cię tak długo nie było?
Pozdrawiam bardzo ciepło
Majana
Bardzo mi się podoba przepis, bo bardzo lubię bakłażana i sezon bakłażanowy już rozpoczęty, więc nie omieszkam wypróbować
A bakłażan bez skórki zupełnie nie do poznania
Jak zwykle apetyczne zdjęcia i przepis z tych prostych i absolutnie do wypróbowania
Uwielbiam bakłażany!
Pozdrawiam serdecznie!
Aga
PS. też mi jakoś umknął Twój wpis :/
Jak ja lubię taką lekkość zaklętą w pięknych zdjęciach! Och Notme!
)
Pierwszy raz spotykam się z sytuacją, że ktoś obiera paprykę…. Czy nie lepiej po prostu ją upiec???????? Są rożne sposoby na szybkie upieczenie papryki i każdy z nich szybszy i łatwiejszy niż benedyktyńskie obieranie…
Sam przepis świetny! Moim zdaniem świeże zioła to konieczność – już lepsza zwykła pietruszka niż suszona szałwia.
Piękne zdjęcia z sugestywnym kontrastem.
Fajny blog
oj te bakłażany. my też ostatnio się w bakłażanowanie bawiliśmy
pyszne danko
Jak zwykle przepiękne zdjęcia i cudna potrawa:)))
Przyznam się szczerze, że nie miałam jeszcze okazji spróbować jakiegoś dania z szałwią, choć bardzo ciekawi mnie jej smak:))
Pozdrawiam cieplutko!
Małgoś dziękuję ślicznie!
Majana dziękuję za miłe słowa. :*
Nie było mnie z braku czasu, teraz nie będzie mnie też przez jakiś czas, ponieważ aparat figle wyprawiał i teraz jest w gwarancji.
Komarka i Aga z Zapiecka mam nadzieję, że Wam posmakuje.
Zemfiroczka taka ze mnie czarownica? hi, hi
Witaj Desmond108!
Najpierw takie małe wyjaśnienie…

Dla ciekawości też zachęcam kiedyś do wypróbowania obrania papryki i ugotowania oraz do ugotowania ze skórką, konsystencja też jej jest jędrniejsza. 
Obieram paprykę, co nie znaczy, że Ty też musisz to robić.
Należę do tych osób, którym taka cienka skórka z warzyw sprawia same problemy, szczególnie gotowana a już nie mówię o pieczonej (!), także w moim przypadku jest to niemożliwe, po np. upieczeniu również muszę ją ściągnąć, a to zdecydowanie nie w moim stylu “grzebanie” w talerzu, bo wg mnie wszytsko co jest na nim podane musi być jadalne, a skórka dla mnie nie jest.
Dziękuję za komentarz i zapraszam w odwiedziny ponownie.
Zwegowani bakłażany to same pyszności.
Andzia jeśli nie miałaś jeszcze okazji spróbować dania z szałwią, a będziesz kiedyś miała na takie ochotę, polecam z nią na pierwszy raz tak delikatnie.
Pozdrawiam serdecznie!
Dzięki za wyjaśnienie
To oczywiście nie był zarzut – zawsze fajnie jest się dowiedzieć dlaczego ktoś wybiera taki sposób a nie inny. Przy okazji przeczytałem raz jeszcze własny komentarz i niezbyt jasno wyjaśniłem w nim co miałem na myśli. Spróbuje to poprawić tutaj. Ja też nie lubie papryczanych skórek ale paprykę uwielbiam. Kiedy chcę ją użyć do jakiejś potrawy piekę ją najpierw osobno. Kiedy widzę w piekarniku, że jej skórka zaczyna czernieć tu i ówdzie przekładam paprykę do papierowej torby , żeby w niej “dojrzała” i lekko przestygła. Skórka z takiej upieczonej papryki odchodzi bez problemu i latwo ją zdjąc w 15 sekund
Latwo usunąć nasiona i pokroić na żądany kształt. Można takiej papryki upiec więcej i obraną trzymać w słoiku zalaną sosem jak zbiera się podczas pieczenia. Sos z kolei znakomcie nadaje się do sałatek….
Desmond108 to o takim pieczeniu pisałeś…
Bardzo podoba mi się ten sposób, rzeczywiście jest dużo łatwiejszy, z chęcią wypróbuję w najbliższym czasie, ale mam jeszcze pytanie… Do papierowej torby wkładasz paprykę i jeszcze ją zapiekasz?
Pozdrawiam serdecznie!
Notme. W papierowej torbie upieczona papryka “dojrzewa”
)) Kiedy podczas pieczenia pojawią się na niej czarne punkty ( często spore) a skórka wyraźnie zaczyna się łuszczyć, przekladamy paprykę (ostrożnie bo gorąca), do papierowej torby na jakis kwadrans….. Papryka dlugo trzyma temeraturę i w ten sposób “dopieka” sie jeszcze, przez co skorka zchodzi z niej równomiernie.. Jestem pewien, źe sposób Ci się spodoba
) Nadmiar papryki można trzymac w słoiku i dodawac do sałatek kanapek… dzięki pieczeniu papryka niebiera intensywnego smaku. I na koniec. Paprykę należy piec w całości – razem z gniazdami nasiennymi, ktore usuwa sie później wraz ze skorką. Papryka nie powinna też być przecięta czy uszkodzona, bo “ucieknie” z niej zbierający się wewnątrz sos… Przechowywana później w słoikach cieszy oko czerwienia intensywną żółcią i pomarańczem…. Powodzenia!!!
Dziękuję za wskazówki.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak zwykle najwyższy poziom kulinarny i fotograficzny. Pozdrawiam
Ach, uwielbiam tego bloga. Strasznie ci dziękuję za niego!
Kopa dziękuję za miłe słowa, ale biorąc pod uwagę ten najwyższy poziom, myślę, że jestem jeszcze gdzieś tam na parterze.
Witaj Weronika!
To ja Ci dziękuję, za to, że mnie odwiedzasz i zapraszam Cię serdecznie ponownie.
Pozdrawiam serdecznie!
Hehehe skoro Ty jesteś na parterze to obawiam się ze chyba muszę piwnice swoja poszerzyć
He he he
też smacznie gotujesz, spokojnie zmieścisz się ze mną na tym parterze.
Pozdrawiam serdecznie!
Notme – gdzie Ty się podziewasz?
) Pozdrawiam serdecznie!