
SKŁADNIKI (na 16 koszyczków) :

4 młode cukinie (najlepiej wybierać te najdłuższe),
marchew,
kilka różyczek brokułów,
2-3 łyżki kukurydzy z puszki,
sól.
Nóż z ostra końcówką, garnek (sitko lub inne urządzenie) do gotowania na parze.
WYKONANIE :
Marchewkę obieramy, myjemy i kroimy na cienkie paseczki o długości takiej jakie będą nasze koszyczki. Długość naszego koszyczka będzie równa długości cukinii podzielonej na 4 części.
Brokuły dzielimy na małe różyczki i wstawiamy do gotowania razem z marchewką w osolonej wodzie. Należy uważać, aby warzyw nie rozgotować, a nawet mogą być lekko twarde.


W tym czasie przygotowujemy koszyczki. Należy uzbroić się troszkę w cierpliwość i wszystkie czynność wykonać bardzo delikatnie.
Cukinie myjemy i dzielimy na 4 części, jeśli mamy krótkie lepiej podzielić tylko na 3 części.
Na środku jednej z części nacinamy do połowy w dwóch miejscach oddzielonych od siebie około 5-7mm długości, tak aby postał nam pasek, który będzie miał funkcję ”rączki” naszego koszyczka.
Kolejno usuwamy nożem w poprzek części z obu stron, uważając aby nie uszkodzić uchwytu. Teraz potrzebny będzie nóż z ostrą końcówką aby wyciąć otworek w ”rączce” oraz pozostałą część cukinii.


Tak powstał nasz koszyczek należy go już tylko uzupełnić ugotowanymi warzywami, jak niżej.

Po przygotowaniu wszystkich koszyczków wstawiamy je do gotowania na parze. Gotujemy około 10-15min i lekko je osolić.

Można podawać na ciepło i na zimno.
Są lekkie, kolorowe na każdą imprezę, podpatrzyłam je w mojej wegetariańskiej książce ”Cucino vegetariano”z DeAgostini.
Smacznego!







urocze, bajkowe, niesamowite!!
pozostaje czekać na cukiniowy sezon
Notme, jakie one są sliczne! Jak koszyczek Czerwonego Kapturka
) Bajeczne, delikatne , piękne! Twoje zdjęcia jak zawsze są oszałamiająco piękne, patrzę sobie i patrzę i będę tak dziś przychodzić i patrzeć co chwilkę 


Uwielbiam cukinię i chętnie bym spałaszowała kilka takich koszyczków
Pozdrawiam Cię serdecznie
Majana
Jakie piękne !!!
Szok co za precyzja i te zdjecia
:)
Hmmm przez moment zaczęłam się zastanawiać, czy ja napewno na właściwego bloga wlazłam, ale jak zobaczylam zdjęcia, to już wszystko było jasne!
Super zmiana
pozdrówka!
piękne zdjęcia
koszyczki urocze
zmiany jak zawsze na plus
pozdrawiam
Twoje koszyczki sa urocze, jestem pelna podziwu. Tak wiosennie sie zrobilo od ich zielonosci. Cudne.
Do tego przepiekne zdjecia, jestem pod wielkim wrazeniem. Uwielbiam takie fotki.
pozdrawiam
Jak tu wiosennie
Zdjęcia jak zwykle odkrywcze. I danie też!
o i u Ciebie zmiany, bardzo ładnie, tak przejrzycie
a koszyczki, no cóż, sama dobrze wiesz że wyglądają bosko!
Też ostatnio tu u Ciebie byłam i te zmiany zobaczyłam
).
. Świetna propozycja na imprezowe przystawki. Oczywiście, jeśli ktoś umie takowe koszyczki wykroić
.
Tak skrobać nożem! 10 stopień wtajemniczenia trza mieć! Jej, ja bym chyba nigdy tak nie zrobiła
Mistrzostwo!!!
jakie piekne malenstwa:)
To jedna z najpiękniejszych przekąseczek, jaką w życiu widziałam! Powtórzę się pewnie, ale znowu mnie zachwyciłaś, Notme
A i szablon nowy też jest śliczny
ha ha, sliczności! ale wycinac to by mi się ich nie chciało…
Ty nie przestaniesz mnie zachwycać – rewelacyjne zdjęcia i taki fajny pomysł na przyjęcie
))
Buziaki :*
Agnieszqa dziękuje.
U mnie cukinie są cały rok dlatego pojawiły się teraz te przekąski.
Majana częstuj się kochana!
Koszyczki czerwonego kapturka hi hi, tylko z inną i minimalną zawartością, Babcia by się jednym nie najadła.
Ania dziękuje, należy wycinać je delikatnie i ze spokojem wtedy będą dokładne.
Zemfiroczka dobrze trafiłaś kochana, takie małe noworoczne zmiany, cieszę że się podobają.

Rzeczywiście tak trochę wiosennie i kolorowo się zrobiło, a za oknem mam śnieg…
Tereska dziękuje ślicznie.
Karolka bardzo mi miło.
Liska wszędzie zimna, a u mnie już wiosna hi hi.
Aga powiedzmy, że nadal się przyzwyczajam do tego szablonu,
coś mi w nim nie pasuje, ale ten pozostanie na jakiś czas…
Wyglądają kusząco, a i w smaku są bardzo lekkie, to co potrzeba było mi właśnie po świątecznym ciężkim objadaniu się .
Olalala to nic trudnego, najważniejsze jest aby czuć, że to Ty prowadzisz nożem, a nie on Tobą,
wycinać ze spokojem i na pewno się uda.
Jstnk jestem zawstydzona, to miłe, ale do mistrzostwa to jeszcze mi sporo brakuje.
Iis ”małe jest piękne” i przy tych koszyczkach to powiedzenie również się sprawdziło.
Casiapaw dziękuje! Cieszę, że się podobają Ci koszyczki.
Vespertinee no cóż, mi się nie chce innych rzeczy robić, Tobie koszyczków i wszystko jest w porządku.
Tilinara mam nadzieje, że nie przestanę, hi hi.
Buziaki!
Pozdrawiam ciepło!
Przeurocza propozycja, Twoje zdjęcia i dania działają bardzo inspirująco.
łoooooooo! wymaga niezłej precyzji
Notme, jak zwykle cudne danie!
Korzystam z okazjii podaje przepis na panettone salato. Dostalam go od kolezanki we Florencji, mam nadzieje, ze Ci sie przyda. Pozdrawiam!
PANETTONE SALATO
350 gr di farina manitova,
150 gr di farina 00,
250 gr di latte,
80 gr di burro,
40 gr di zucchero,
15 gr di lievito di birra,
10 gr di sale,
3 tuorli,
200 gr patate lesse e schiacciate,
farina e burro per lo stampo.
Mettere insieme la farina, il sale, lo zucchero, il burro ammorbidito e l’uovo. Sciogliere il lievito nel latte tiepido, farlo crescere un po’ ed aggiungere all’impasto. Lavorare a lungo tutti gli ingredienti aggiungendo alla fine le patate. Quando tutto è pronto fare lievitare l’impasto fino a raddoppiare il volume (1,5-2 ore). Quindi, sgonfiare la pasta sulla spianatoia infarinata, farne una palla e metteterla in uno stampo. Metteterla a lievitare di nuovo fino a quando non ha raggiunto i bordi dello stampo e infornate per 45 minuti circa a 180 gradi.
Ti consiglio di prepararlo con anticipo e di affettare i dischi dopo un giorno, altrimenti si rompono facilmente. Io taglio dei dischi di circa mezzo centimetro di spessore, li farcisco a due a due e infine taglio gli spicchi.
Ale superzaste. Przyda się, bo będę miała u siebie w sobotę wege gości.
Umarłbym z głody gdybym tyle precyzji poświęcał wizualnej stornie kulinariów
Rewelacja jak zwykle.
Superanckie! Naprawdę robi wrażenie. A zdjęcia, jak zwykle przepiękne:-) Pozdrawiam cieplutko:)))
Nina dziękuje, koszyczki są tanie, smaczne, lekkie a przede wszystkim ładnie prezentują się na stole.
Lil troszkę wymaga, ale można powiedzieć, że już po trzecim koszyczku pozostałe wycinają się same.
Konsti dziękuje, a szczególnie za przepis na Panettone salato, bardzo się cieszę i już nie długo go upiekę.
Malta to na pewno będą zadowoleni, ja przynajmniej bym bardzo była.

Przepisy na szczęście to nie jest danie główne tylko przekąska.
Andzia dziękuje i cieszę, że się podobają.
Pozdrawiam!
A ja chciałabym jeszcze dodać, ze nasza Notme dnia 7 stycznia obchodziła swoje urodzinki i wcale nam się nie pochwaliła !
)
Kochana Notme zyczę Ci wszystkiego co najlepsze i spełnienia wszystkich Twoich marzen !!! Duzo słodkości, słonca i radości
Pozdrówka i sciskam ciepło
Majana
Ps. Nie pytaj skąd wiem ….
))
Ciiiii…
Ja tak cichutko byłam, bo nie przygotowałam żadnego zdjęcia urodzinowego, aby dodać na stronę, ale się wydało, hi hi, nic nie da się ukryć.
Dziękuje Kochana za życzonka! :*:*
Podejrzewam skąd się dowiedziałaś…
Pozdrawiam serdecznie!
Nic się nie ukryje przed czujnym mym wzrokiem hi hi hi
)) Pozdrówka ciepłe :**
Notme, koszyczki powaliły mnie na łopatki! jestem pod taaaakim wrażeniem!
Ależ cudeńka
Jestem pod wrażeniem precyzji i dokładności. No i te oszałamiająco apetyczne fotki…Mniam
Pozdrawiam
Majana to z Ciebie jest super dobry detektyw.
Małgoś powaliły Cie to aż tak ciężkie są hi hi ?
Dziękuje. 
Dziękuje.
Wedelka przy wycinaniu trzeba być precyzyjnym, to prawda oraz cierpliwym.
Pozdrawiam!
Notme koszyczki są powalające – śliczności. nie wiem czy wystarczyłoby mi cierpliwości do ich wykonania:)
Koszyczki prześliczne, ciekawe jak to wychodzi w smaku… W ogóle genialny pomysł na blog. Te zdjęcia krok po kroku bardzo mi się (jako antytalenciu kulinarnemu) podobają
Nigdy wcześniej tu nie byłam, znalazłam Cię wyłącznie dzięki temu, że chciałam sprawdzić, któż to konkuruje na Blogu roku z moją ulubioną Stanikomanią. No i okazało się, że godny przeciwnik
Pewnie będę tu jeszcze zaglądać w celach inspiracyjno-edukacyjnych.
Witaj Maith!
Dziękuje za komentarz i pozytywne słowa.
Koszyczki są smaczne, a przede wszystkim lekkie, zachęcam do spróbowania.
Jak Ci się tu podoba to oczywiście zapraszam Cie ponownie.
Pozdrawiam serdecznie!
Przeurocze
Podziwiam za cierpliwość
To mam jeszcze jedno pytanie dodatkowe
Napisałaś, żeby je gotować na parze. Parowaru jeszcze nie mam… czy jest coś, o czym powinnam pamiętać przed zakupem? Że np. bez funkcji A to zapomnij, a opcja B odbiera potrawom smak, czy coś w tym stylu?
Jeśli nie masz parowaru, możesz ugotować je na parze domowym sposobem, używając durszlaka lub samego sitka (metalowego) i pod przykryciem, działa tak samo jak parowar.
W garnku najlepiej aby było około 3/4 wody, tak aby durszlak jej nie dotykał.
Pomyślałam o normalnym gotowaniu w wodzie, ale nie próbowałam w ten sposób, gdybyś się zdecydowała, to należy być bardziej czujnym aby koszyczki się nie rozgotowały.
Pozdrawiam!